Jan Englert w mocnych słowach o współczesnym aktorstwie. "Ja protestuję"
81-letni Jan Englert należy nie tylko do grona najbardziej znanych, ale też najbardziej cenionych polskich aktorów. Doświadczenie ma przeogromne, bo pierwsze kroki przed kamerą stawiał już jako trzynastolatek. I to w filmie u samego Andrzeja Wajdy – "Kanale".
Niezwykle bogaty dorobek
Jan Englert łącznie ma w dorobku ponad 350 ról. Pokazywał swój talent w Teatrze Polskim i Teatrze Telewizji. Występował również w wielu popularnych produkcjach filmowych i telewizyjnych, takich jak choćby "Noce i dnie", "Sól ziemi czarnej", "Perła w koronie" czy "Kiler".
Gwiazdor w ostatnim wywiadzie wspominał, że po samym występie w "Kanale" nie śmiał nazywać siebie aktorem. Za takiego siebie uważał, dopiero kiedy w 1964 r. zdobył wykształcenie w tym kierunku. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie.
Ja swoją zawodową pracę liczę od pierwszego angażu magistra, absolwenta wyższej uczelni. Wszystko, co było wcześniej, uważam, było przygodą. Nie zaliczam tego do swojego życiorysu – podkreślał, pytany przez "Co za tydzień", Jan Englert.
Zobacz także: Nagrała wielki przebój lat 70. Był polską wersją… plagiatu!
Jan Englert ostro o aktorach amatorach
We wspomnianej rozmowie z "Co za tydzień" Jan Englert wypowiedział się również na temat aktorów amatorów. Jest on kolejną gwiazdą – po Teresie Lipowskiej czy Danucie Stence – która nie ma o nich zbyt pochlebnego zdania. 81-latek wskazywał, że kiedyś "nie było mowy o tym, żeby przebierać w rolach", bo było znacznie mniej produkcji do obsadzenia. Stąd też konkurencja była większa i nie było miejsca dla amatorów.
Był taki czas, że był tylko jeden program telewizji. Że filmów się kręciło 12 w roku, że jak się ktoś nie dostał po studiach do teatru, to nie miał pracy. Więc to była bardzo elitarna grupa tych, którym się powiodło. A w tej chwili w telewizji mamy 60 proc. amatorów, którzy grają w różnych serialikach, a paradokumenty mają większą oglądalność od Teatru Telewizji – stwierdził.
Dodał, że z takim stanem rzeczy "trzeba się pogodzić albo protestować". On wybiera to drugie. Jan Englert grzmiał:
Ja protestuję. Uważam, że to, że żyjemy w czasach, gdzie ilość wygrywa z jakością, jest rzeczą determinującą moją niechęć do ułatwień, które technika wymyśliła. Z przerażeniem myślę, co będzie nawet z filmem w dobie inteligencji.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!