Irena Santor z gorzkim wyznaniem. "To było dramatyczne"

2 min. czytania
22.10.2024 13:02
Zareaguj Reakcja
Irena Santor ma niezwykle bogatą karierę i liczne sukcesy na koncie. Jednak w jej życiu prywatnym nie brakowało dramatycznych chwil. O jednej z nich gwiazda opowiedziała w ostatnim wywiadzie.
|
fot. Irena Santor o traumatycznym doświadczeniu. Artur Zawadzki / REPORTER / East News

Irena Santor jest znana jako "pierwsza dama polskiej piosenki". W końcu przez 70 lat kariery (sic!) zapisała się poruszającymi wykonaniami takich klasyków, jak: "Tych lat nie odda nikt", "Powrócisz tu", "Już nie ma dzikich plaż" czy "Embarras".

Wokalistka od 2021 r. jest oficjalnie na zasłużonej emeryturze. Nie stroni jednak od wywiadów i życia publicznego. Ostatnio bardzo szczerze opowiedziała o swoich traumatycznych przeżyciach sprzed lat.

Irena Santor otarła się o śmierć

Irena Santor otworzyła się w cyklu "Śladem ikon" dla Dzień Dobry TVN Online. Podczas wywiadu wróciła pamięcią do poważnego wypadku samochodowego, w którym uczestniczyła 5 listopada 1961 r.

Zobacz także: Była ikoną lat 80. Jej ballada o złamanym sercu wzrusza do dziś

Santor wracała wtedy nocą z Łodzi do Warszawy. Podróżowała z inną obiecującą piosenkarką, Ludmiłą Jakubczak. Auto prowadził mąż drugiej z nich, kompozytor Jerzy Abratowski. W pewnym momencie poślizg na drodze doprowadził do tego, że samochód uderzył w drzewo. W wypadku zginęła Jakbuczak, a pozostała dwójka nie odniosła poważnych obrażeń.

Śmierć koleżanki odcisnęła mocny ślad na psychice Ireny Santor. Jednak artystka musiała się zmagać z jeszcze jedynym problemem, który zrodził się z powodu tamtych wydarzeń. Jak się okazuje, pewna dziewczyna zaczęła ją nachodzić i wysyłać jej pogróżki. Obwiniała ją bowiem... o śmierć Jakbuczak!

To było dramatyczne i skończyło się w sądzie [...]. To o tyle było przykre, że nachodziła mnie ta dziewczyna, czekała na mnie przed Teatrem Syrena, w którym ja wtedy pracowałam. I te listy były złowieszcze. Policja się tym zajęła i w sądzie się skończyło, tak że została ukarana – przyznała gwiazda. 

"Ikona polskiej piosenki" prześladowana

Irena Santor w wywiadzie w cyklu "Ślad ikon" zdradziła, że jej prześladowczyni jakiś czas później wyraziła skruchę za swoje wcześniejsze zachowanie.

Po latach ona do mnie napisała, że mnie za to wszystko bardzo przeprasza, ale była wtedy młoda i nierozumna – stwierdziła piosenkarka.

Aczkolwiek gwiazda nie wyjawiła, czy ostatecznie przyjęła przeprosiny tamtej kobiety. W tej samej rozmowie Irena Santor poruszyła jeszcze kilka tematów z życia prywatnego i zawodowego. Jednak są kwestie, o których zdecydowanie nie zamierza mówić publicznie.

Nie uważam za stosowne, żeby wszyscy chcieli o mnie wszystko wiedzieć. [...] Mam swoje życie prywatne, osobiste, do którego dostępu bronię – podkreśliła.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!