Grał Gustlika w "Czterech pancernych". To robił wcześniej i cudem uniknął śmierci

2 min. czytania
07.09.2024 09:51
Zareaguj Reakcja
Franciszek Pieczka był uwielbianym aktorem. To właśnie on odegrał rolę Gustlika w serialu "Czterej pancerni i pies". Choć znamy go głównie z ekranu, pracował nie tylko jako aktor. Tym zajmował się wcześniej!
|
fot. Franciszek Pieczka VOD TVP / 'Czterej pancerni i pies'

Franciszek Pieczka był jednym z najważniejszych polskich aktorów. W historii kina, teatru i telewizji zapisał się wspaniałymi wcieleniami. Odegrał ponad 450 ról dramatycznych i komediowych. Współpracował z największymi reżyserami, m.in. z Kieślowski, Wajdą, Hasem czy Kawalerowiczem.

Choć wiele osób kojarzy go przede wszystkim z roli Gustlika w serialu "Czterej pancerni i pies", zagrał też w "Hydrozagadce", "Weselu", "Chłopach", "Potopie", "Ziemi obiecanej", "Quo vadis", "Ranczu" czy "Na dobre i na złe". To jednak kropla w morzu wyśmienitych kreacji, które podarował Polakom Franciszek Pieczka.

Życie przed aktorstwem

Znamy go głównie z telewizji czy teatru. Niewiele osób wie, co Franciszek Pieczka robił oprócz pracy na planie. Jak wiadomo, aktor urodził się na Śląsku we wsi Godów. Był najmłodszym dzieckiem, miał sześcioro rodzeństwa. Był synem Walerii i Franciszka. Ojciec serialowego Gustlika walczył w powstaniach śląskich na ziemi wodzisławskiej. Mężczyzna nie chciał, by syn został aktorem. Ten jednak zdawał do szkoły teatralnej i w latach 50. zdobył dyplom.

Zobacz także: W PRL była twarzą słynnego serialu. Po latach sfingowała własną śmierć

Jednak zanim na dobre rozgościł się w artystycznym świecie, wykonywał inne prace. Przed wojną był organistą w kościele, pracował na roli pomagając rodzicom, a nawet studiował na Politechnice. Ponadto, spełniając oczekiwania ojca podjął się także pracy w kopalni. Został górnikiem!

W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" przytoczył krótką rozmowę z ojcem: - Ojciec polecał mi tę robotę: «Patrz synek, na gowa ci nie kapie, dyszcz nie lyje, pod dachem, żeś jest głęboko». Mówiłem na to: «Wiesz tata, ja to bym nie chciał, żeby było z nami jak w tym powiedzeniu: ojciec muzyk, a syn trąba» - opowiadał Franciszek Pieczka.

Franciszek Pieczka cudem uniknął śmierci

We wspomnieniach zdradził, że kolega ojca załatwił mu pracę na kopalni Barbara-Wyzwolenie w Chorzowie. Nie kopał jednak węgla, jak wspomniał "przekopy w kamieniu się biło". Już wtedy wiedział, że kompletnie nie nadaje się do górnictwa.

Ciężka, fizyczna harówa. O tym, że nie nadaję się do górnictwa, ostatecznie przekonałem się w dniu, w którym rębacz w ostatniej chwili wyciągnął mnie spod walącej się ściany. Płacono nam od metra przekopu, więc nie było czasu na rozmyślanie. W pewnym momencie poślizgnąłem się i upadłem na stalową płytę, na którą leciał odstrzelony kamień. Gdyby przodowy mnie nie zauważył, zginąłbym na miejscu - wyjaśnił w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!