Był wielkim miłośnikiem kotów. Waldemar Kocoń miał osobliwe pragnienia
Dziś nieprzypadkowo wspominamy jednego z najpopularniejszych artystów polskiej sceny muzycznej w latach 70., Waldemara Koconia. Polski wokalista i autor piosenek przyszedł bowiem na świat 17 kwietnia 1949 roku w Warszawie. Jego największe przeboje nuciły pokolenia Polaków, niewielu jednak wie, że gwiazdor zmarły 3 września 2012 roku miał nietuzinkowe upodobania.
Zobacz także: W tym odcinku padł remis. Historyczna sytuacja w „Jeden z dziesięciu”
Waldemar Kocoń pozostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny, w którego w skład wchodziło siedemnaście albumów studyjnych oraz kilkadziesiąt singli. Wylansował między innymi takie przeboje jak "Moje chryzantemy", "Uśmiechnij się mamo", "Jadę na urlop", "Kocham listy od ciebie", "Dobry to czas", a także "Piosenka w polowym mundurze".
Zobacz także: To wykonanie docenił sam przyjaciel Krawczyka. „Krzysztof na pewno klaszcze w niebie”
Waldemar Kocoń poza muzyką szczególnie fascynował się dzikimi kotami. Jak się okazuje, gwiazdor estrady po dwudziestoletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych przywiózł do ojczyzny serwala. Pupil wabił się Rexus, chociaż sam artysta często określał go "ukochanym synkiem".
Mojemu kotu zazdroszczę... egzotycznej urody i egzotycznego dystansu do polskiej rzeczywistości - odpowiedział przed laty Waldemar Kocoń serwisowi koty.pl w serii szybkich pytań i odpowiedzi.
Zobacz także: Włodzimierz Press jest żonaty od 60 lat. Miłość poznał na planie kultowego serialu
Poza egzotycznym serwalem Waldemar Kocoń opiekował się również kotami rasy savannah - Aidą i Maximem. Niestety w ostatnich latach życia muzyk zmagał się z białaczką, a także z nowotworem mózgu. Przygotowując swój testament, zadbał również o los swoich podopiecznych. Gwiazdor wydziedziczył rodzeństwo oraz syna. Wyraził wolę, aby sprzedać swój majątek, a środki przeznaczyć na Dom Artystów Weteranów w Skolimowie.
"Jeszcze za życia poprosił, żeby - gdy umrze - jego dziki afrykański kot serwal Rexus został uśpiony, chyba że weźmie go ktoś z przyjaciół" - twierdził na łamach "Angory" już nieżyjący dziennikarz i przyjaciel wokalisty, Bohdan Gadomski. Ostatecznie Waldemar Kocoń jednoznacznie wskazał w testamencie, że Rexus powinien zostać przekazany warszawskiemu zoo. Serwal w istocie spędził resztę życia na terenach warszawskiego rezerwatu.
Natomiast kot Maxim - zgodnie z życzeniem Waldemara - miał trafić do domu Krystyny Demskiej-Olbrychskiej, żony Daniela Olbrychskiego. Niestety pupil uciekł, małżeństwo proponowało nagrodę pieniężną za odnalezienie kota, jednak nie udało się go zlokalizować. W testamencie brakuje jednak wzmianki o kotce Aidzie. Prawdopodobnie odnalazła nowy dom jeszcze przed śmiercią piosenkarza.
Posłuchajcie piosenki "Uśmiechnij się mamo":
Zobacz także: Wylansował wielki przebój lat 60. Hit z kultowego filmu nucimy do dziś
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!