Był wielkim miłośnikiem kotów. Waldemar Kocoń miał osobliwe pragnienia

AM
2 min. czytania
17.04.2024 12:41
Zareaguj Reakcja
Waldemar Kocoń wylansował między innymi przeboje "Moje chryzantemy" oraz "Jadę na urlop". Repertuar gwiazdora był stałym elementem zabaw lat 70. Wszystko wskazuje na to, że poza pasją do muzyki, pałał wielką miłością do dzikich kotów.
|
fot. Waldemar Kocoń YouTube/ ps: 'Uśmiechnij się mamo - Waldemar Kocoń - 1974.'

Dziś nieprzypadkowo wspominamy jednego z najpopularniejszych artystów polskiej sceny muzycznej w latach 70., Waldemara Koconia. Polski wokalista i autor piosenek przyszedł bowiem na świat 17 kwietnia 1949 roku w Warszawie. Jego największe przeboje nuciły pokolenia Polaków, niewielu jednak wie, że gwiazdor zmarły 3 września 2012 roku miał nietuzinkowe upodobania.

Zobacz także: W tym odcinku padł remis. Historyczna sytuacja w „Jeden z dziesięciu”

Waldemar Kocoń pozostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny, w którego w skład wchodziło siedemnaście albumów studyjnych oraz kilkadziesiąt singli. Wylansował między innymi takie przeboje jak "Moje chryzantemy", "Uśmiechnij się mamo", "Jadę na urlop", "Kocham listy od ciebie", "Dobry to czas", a także "Piosenka w polowym mundurze".

Zobacz także: To wykonanie docenił sam przyjaciel Krawczyka. „Krzysztof na pewno klaszcze w niebie”

Waldemar Kocoń poza muzyką szczególnie fascynował się dzikimi kotami. Jak się okazuje, gwiazdor estrady po dwudziestoletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych przywiózł do ojczyzny serwala. Pupil wabił się Rexus, chociaż sam artysta często określał go "ukochanym synkiem".

Mojemu kotu zazdroszczę... egzotycznej urody i egzotycznego dystansu do polskiej rzeczywistości - odpowiedział przed laty Waldemar Kocoń serwisowi koty.pl w serii szybkich pytań i odpowiedzi.

Zobacz także: Włodzimierz Press jest żonaty od 60 lat. Miłość poznał na planie kultowego serialu

Poza egzotycznym serwalem Waldemar Kocoń opiekował się również kotami rasy savannah - Aidą i Maximem. Niestety w ostatnich latach życia muzyk zmagał się z białaczką, a także z nowotworem mózgu. Przygotowując swój testament, zadbał również o los swoich podopiecznych. Gwiazdor wydziedziczył rodzeństwo oraz syna. Wyraził wolę, aby sprzedać swój majątek, a środki przeznaczyć na Dom Artystów Weteranów w Skolimowie.

"Jeszcze za życia poprosił, żeby - gdy umrze - jego dziki afrykański kot serwal Rexus został uśpiony, chyba że weźmie go ktoś z przyjaciół" - twierdził na łamach "Angory" już nieżyjący dziennikarz i przyjaciel wokalisty, Bohdan Gadomski. Ostatecznie Waldemar Kocoń jednoznacznie wskazał w testamencie, że Rexus powinien zostać przekazany warszawskiemu zoo. Serwal w istocie spędził resztę życia na terenach warszawskiego rezerwatu.

Natomiast kot Maxim - zgodnie z życzeniem Waldemara - miał trafić do domu Krystyny Demskiej-Olbrychskiej, żony Daniela Olbrychskiego. Niestety pupil uciekł, małżeństwo proponowało nagrodę pieniężną za odnalezienie kota, jednak nie udało się go zlokalizować. W testamencie brakuje jednak wzmianki o kotce Aidzie. Prawdopodobnie odnalazła nowy dom jeszcze przed śmiercią piosenkarza.

Posłuchajcie piosenki "Uśmiechnij się mamo":

Oglądaj

Zobacz także: Wylansował wielki przebój lat 60. Hit z kultowego filmu nucimy do dziś

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!