Andrzej Zieliński zagrał z Budką Suflera. Ze sceny padły smutne słowa
Budka Suflera w sobotę 15 czerwca świętowała 50-lecie istnienia grupy. Z tej okazji mieszkańcy Lublina mogli wziąć udział w specjalnym koncercie jubileuszowym. Wydarzenia miało miejsce w Muszli Koncertowej im. Romualda Lipko w mieście, gdzie narodziła się kultowa kapela. Nie zabrakło wielkich gwiazd zespołu, ale przede wszystkim gości.
Wśród zaproszonych do udziału w wydarzeniu była m.in. Natalia Niemen, jak również Irena Michalska. Zagrali też Zbigniew Hołdys czy Andrzej Zieliński ze Skaldów. Brat zmarłego w maju Jacka Zielińskiego wyszedł na scenę by zagrać i zaśpiewać dwa utwory. Było to "Od wschodu do zachodu Słońca" Skaldów, a także "Czas Ołowiu" Budki Suflera.
Przed wykonaniem pierwszego numeru, muzyk zasiadł do klawiszy i rzekł ze smutkiem: - Miałem być z bratem, ale zostałem sam... - wyjawił poruszony artysta. Następnie dodał nieco bardziej radośnie: - Ale mam przyjaciół, z którymi zagram - słyszeliśmy pod sceną.
Zobacz także: Zachwycała tłumy najpiękniejszymi melodiami. Gwiazda PRL-u odeszła przedwcześnie
Chwilę później sytuacja stała się jeszcze weselsza, ponieważ artysta... miał odłączony instrument.
Przepraszam, ale mam wyłączonego Hammonda. Poproszę o jakieś brzmienie... Tego się obawiałem, że wyjdę i nie będę miał na czym grać - roześmiał się Andrzej Zieliński.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!