36 lat temu doszło do historycznej debaty. "Wyszło wspaniale, a będzie jeszcze lepiej"

2 min. czytania
30.11.2024 15:50
Zareaguj Reakcja
Lech Wałęsa i komunistyczny polityk Alfred Miodowicz wzięli udział w debacie telewizyjnej w 1988 roku. Chociaż przyszły prezydent Polski nie był w najlepszej formie, nie brakowało mu zadziorności, dzięki której pewnie pokonał przeciwnika.
|
fot. Lech Wałęsa wypowiedział te słowa podczas debaty. European Solidarity Centre / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

Lider "Solidarności" przygotowywał się do tego wydarzenia wraz z zaprzyjaźnionymi Bronisławem Geremkiem, Andrzejem Boberem oraz aktorem Tadeuszem Łomnickim. Ten ostatni miał udzielić Wałęsie kilku praktycznych wskazówek, dotyczących wystąpień publicznych. Pech chciał, że na krótko przed spotkaniem Lech Wałęsa się rozchorował. To jednak nie powstrzymało go przed wystąpieniem.

Lech Wałęsa od początku był bardzo pewny siebie

Lech Wałęsa oraz jego oponent Alfred Miodowicz spotkali się wieczorem 30 listopada 1988 roku w studiu Telewizji Polskiej. Lider opozycji zwarty i gotowy do rozmowy, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem debaty rzucił do oponenta krótkie "zniszczę pana", czym go wyraźnie zaskoczył. Chwilę później rozpoczęto spotkanie, które miało potrwać 45 minut.

Rozmowa Wałęsy z Miodowiczem wypełniona była wzajemnymi docinkami. Lider "Solidarności" przez cały czas zachowywał jednak spokój. Na tyradę rywala, wychwalającą zdobycze komunizmu, odpowiedział z opanowaniem: "Do nowoczesności idziecie krok po kroku, piechotą, a tu samochodami świat jedzie".

Zobacz także: Nazywali go „awanturnikiem PRL”. Jego życie do końca pozostało tajemnicą

Debata telewizyjna z udziałem Lecha Wałęsy cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, budziła również wielkie emocje w obywatelach wyczekujących zmian w kraju. Chociaż jego zwolennicy byli pewni wygranej, sam zainteresowany nie był o tym przekonany.

Kto w końcu wygrał?

Po latach Bronisław Geremek udzielił wywiadu-rzeki Jackowi Żakowskiemu, w którym wspominał tamte chwile. Mówi, że dopiero reakcja żony Lecha Wałęsy podniosła na duchu bohatera opozycji.

[Wałęsa] zawahał się, dopiero kiedy krzyknąłem: "Ależ wspaniale, wyszło wspaniale, a będzie jeszcze lepiej". Weszliśmy do środka i od razu zadzwoniliśmy do Gdańska, żeby dowiedzieć się, co myśli pani Danuta Wałęsowa. Była zadowolona. To Lecha uspokoiło — opowiedział Geremek.

W drugim obozie nastroje były zgoła inne. Chociaż sam Alfred Miodowicz był raczej zadowolony ze swojej postawy, to jego starsi koledzy wpadli w szał. Według członków KC PZPR decyzja o podjęciu debaty z Wałęsą była dramatycznym w skutkach posunięciem.

Telewizyjna debata między Lechem Wałęsą i Alfredem Miodowiczem przeszła do historii, pośrednio doprowadzając do Okrągłego Stołu.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!