Ikona lat 80. to gwiazda "Znachora". To w PRL krzywdziło ją najbardziej
Dla milionów Polaków pozostaje przede wszystkim niezapomnianą Marysią Wilczur ze "Znachora". Anna Dymna była jedną z największych gwiazd polskiego kina lat 70. i 80. Widzowie zachwycali się nie tylko jej talentem, ale także urodą. Paradoksalnie właśnie to stało się dla niej źródłem zawodowej frustracji. Aktorka po latach przyznawała, że długo czuła się sprowadzana wyłącznie do roli pięknej kobiety, podczas gdy znacznie bardziej zależało jej na uznaniu dla pracy aktorskiej.
- Anna Dymna, uznana polska aktorka, zdobyła popularność dzięki rolom w kultowych komediach.
- Choć uchodziła za symbol piękna PRL, Dymna pragnęła być ceniona za talent.
- Aktorka zdradziła, kiedy naprawdę zaczęła dostawać ciekawe role.
Anna Dymna należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorek. Ukończyła krakowską PWST i już na początku kariery zwróciła uwagę reżyserów. Szeroką popularność przyniosły jej role w kultowych komediach "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć", gdzie wcieliła się w wnuczkę Pawlaków, Anię. Dla wielu widzów pozostaje jednak przede wszystkim Marysią Wilczurówną z ekranizacji powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza - filmu "Znachor" z 1981 roku.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Znasz polskie ikony lat 80.? Mniej niż 17/20 to wstyd!
W kolejnych latach występowała także w takich produkcjach jak "Janosik", "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", "Trędowata" czy "Z biegiem lat, z biegiem dni...", umacniając swoją pozycję jako jednej z najważniejszych aktorek swojego pokolenia.
Widzowie widzieli piękność, ona chciała być aktorką
W czasach PRL Anna Dymna uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet polskiego kina. Jej zdjęcia regularnie pojawiały się w prasie, a publiczność zachwycała się jej delikatną urodą. Jak przyznała po latach, z czasem ta opinia zaczęła jej jednak ciążyć:
"O, taka śliczna, taki motyleczek, sarenka", ale nikt nie pisał, że dobrze coś zagrałam. W pewnym momencie zaczęło mnie to uwierać - wspomniała w rozmowie z Onetem.
Dla aktorki największym problemem było to, że recenzenci i dziennikarze częściej skupiali się na jej wyglądzie niż na warsztacie aktorskim. Chciała być oceniana przez pryzmat talentu, a nie urody. Dymna nie ukrywała, że taka łatka przylgnęła do niej na długo.
Trwało to wiele lat. A potem zaczęłam dostawać nagrody, a tak naprawdę ciekawe role przyszły, jak urodziłam syna i przytyłam 32 kg. Byłam jeszcze młoda, miałam 35 lat, ale się zmieniłam.
Aktorka zauważyła, że dopiero gdy przestała odpowiadać stereotypowemu wyobrażeniu filmowej piękności, zaczęto proponować jej bardziej złożone i wymagające role. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że część publiczności tęskniła za dawnym ekranowym wizerunkiem.
Zdawałam sobie sprawę, że straciłam swoich wiernych fanów, którzy kochali tę Anię Pawlakównę czy Marysię Wilczur.
Te słowa pokazują, jak wysoką cenę czasem płacą aktorzy za sukces. Popularność może przynieść rozpoznawalność, ale bywa też pułapką, gdy widzowie chcą oglądać artystę ciągle w tej samej odsłonie.
"Znachor" zapewnił jej pamięć na lata
Choć w swoim dorobku ma dziesiątki znakomitych ról teatralnych i filmowych, to właśnie "Znachor" pozostaje produkcją najczęściej kojarzoną z Anną Dymną. Historia profesora Wilczura, granego przez Jerzego Bińczyckiego, od dekad wzrusza kolejne pokolenia widzów.
Postać Marysi, w którą wcieliła się Dymna, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek polskiego kina. Nic dziwnego, że nawet po ponad czterech dekadach od premiery filmu wielu fanów nadal utożsamia aktorkę właśnie z tą rolą. Jednak to znacznie więcej niż ikona urody.
Dziś Anna Dymna jest ceniona nie tylko jako aktorka, ale również działaczka społeczna i założycielka fundacji "Mimo Wszystko". Przez lata udowodniła, że jej talent wykracza daleko poza role, które przyniosły jej popularność w czasach PRL.
Historia jej kariery pokazuje też, jak mylące bywają pierwsze wrażenia. Przez lata publiczność widziała w niej przede wszystkim piękną gwiazdę ekranu. Ona sama chciała jednak czegoś więcej - by dostrzeżono jej pracę, umiejętności i artystyczną wrażliwość.
Źródła: RadioPogoda.pl, Onet, Film Polski, Filmweb