Ci aktorzy śmiali się z Szymona Majewskiego. "Byłem przerażony"
Gościem Tamary Pawlik-Lipskiej w podcaście "Aleja Sław Radia Pogoda" był Szymon Majewski. To znany dziennikarz, satyryk, showman i jeden z najbardziej charakterystycznych ludzi polskich mediów. W rozmowie z Radiem Pogoda wraca wspomnieniami do początków swojej zawodowej drogi, która zaczęła się właśnie od radia.
- Szymon Majewski w Radiu Pogoda.
- Dziennikarz był gościem Alei Sław i Tamary Pawlik-Lipskiej.
- Posłuchaj programu na RadioPogoda.pl.
Jak się okazuje, niewiele brakowało, a jego życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Szymon Majewski opowiada o zaskakujących okolicznościach, w których niemal trafił do rządu, oraz o decyzjach, które skierowały go na ścieżkę medialnej kariery. Nie zabrakło także wspomnień związanych z jego najpopularniejszymi programami telewizyjnymi. Gość Radia Pogoda zdradza, jak dziś patrzy na swoje kultowe show i jak zmienił się świat telewizji od czasów, gdy przed ekranami gromadziły się miliony widzów.
Nie, w ogóle nie spodziewałem się, że się tak przyjmie, tym bardziej, że Szymon Majewski to był strzał na samym początku. [...] Ale rzeczywiście Szymon się właściwie przyjął od razu. Ja pamiętam, że ten nasz pierwszy odcinek był w ogóle tak niezauważany, to w ogóle też nie miało oglądalności. Też oczywiście złe recenzje, co to jest, nie wiadomo o co w ogóle chodzi. I oczywiście on zaczął tak po miesiącu, po dwóch. To zażarło dopiero. [...] Przeróżne fazy tutaj były i tak było też z tym programem, bo ten program był trochę jak na tamten czas takim, jakby ktoś wrzucił jakiś granat hukowy do magazynu odzieży teatralnej - wspominał początki kultowego programu "Szymon Majewski Show" gość Alei Sław.
Machulski zaprosił go na plan. "Do tej pory tego nie umiem"
W rozmowie pojawia się również temat filmu. Szymon Majewski wspomina pracę na planie kultowych komedii "Kiler" i "Kiler-ów 2-óch", opowiadając o atmosferze towarzyszącej tym produkcjom oraz spotkaniach z gwiazdami polskiego kina.
Juliusz Machulski bardzo polubił chyba program "Słów cięcie-gięcie", który prowadziłem w latach 90. i do mnie zadzwonił. Myślał, że ze mnie trochę ulepi aktora i było trochę, taka bym powiedział dla mnie kraksa. Tak jak siebie obserwuję, to gram trochę na biało, byłem przerażony, bo nagle tutaj jest już Stuhr, Rewiński i my w jednym autobusie. Oni się ze mnie śmiali, darli ze mnie łacha. Ja byłem przerażony. Ja po prostu nie umiałem w ogóle przede wszystkim podstawowej rzeczy, która jest chyba najważniejsza. Do tej pory tego nie umiem. Ale chyba w tym zawodzie, dlatego też nie uprawiam zawodu aktora, mianowicie... czekanie. Tam się po prostu czeka pół dnia na jedną scenę.
Szymon Majewski robi to nagminnie
W audycji pojawiła się też rozmowa o współczesnym show-biznesie, mediach i tym, co dziś najbardziej bawi autora kultowych parodii. Szymon Majewski zdradza, które nagłówki prasowe uważa za najzabawniejsze, dlaczego rzeczywistość coraz częściej wyprzedza satyrę i co wciąż najbardziej ekscytuje go w świecie mediów.
Ja się od lat zajmuję komentowaniem, jest to jakaś dla mnie pożywka. Bardzo lubię się od tego odbijać. Strasznie, kocham. Mam ADHD, moja żona mówi: "Co ty czytasz?", a ja naprawdę czasami siedzę na tych wszystkich portalach plotkarskich. Uwielbiam. Nie wchodzę w to dogłębnie, tylko naprawdę wkręcają mnie na maksa tytuły. Typu: odwróciła się, pokazała tył, rozbłysły światła światła. [...] Analiza tego wszystkiego myślę sobie tak, że trochę mnie śmieszy pisanie o tym, ale też śmieszy mnie stan umysłu tych, którzy muszą tworzyć te tytuły, żeby wciągnąć.
Źródła: RadioPogoda.pl