"Mistrzyni drugiego planu" czekała na tę rolę całe życie. "Mnie się przed śmiercią udało"
Istnieją takie role, na które czeka się przez całe życie. Dla Krystyny Feldman, "mistrzyni drugiego planu", takową okazał się malarz Epifaniusz Drowniak z "Mojego Nikifora". I choć ogólnopolska publiczność utożsamia Feldman przede wszystkim z serialem "Świat według Kiepskich", to właśnie kreację stworzoną przez aktorkę u Krzysztofa Krauzego uważa się za jedno z jej najważniejszych osiągnięć.
- Krystyna Feldman zmarła 24 stycznia 2007 r. w Poznaniu. Minęła 19. rocznica śmierci aktorki.
- Zasłynęła z wyrazistych ról epizodycznych. Okrzyknięto ją "mistrzynią drugiego planu".
- Na tytułową rolę z "Mojego Nikifora" czekała całe życie. Tak wspominała pracę na planie.
Krystyna Feldman przyszła na świat 1 marca 1916 r. we Lwowie. Dorastała w rodzinie o artystycznych korzeniach, była bowiem córką aktora Ferdynanda Feldmana i śpiewaczki operowej Katarzyny Feldman z domu Sawickiej. Nic zatem dziwnego, że już od najmłodszych lat występowała przed publicznością. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej ukończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie, a niedługo potem debiutowała na deskach Teatru Miejskiego we Lwowie.
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
Poruszające słowa Krystyny Feldman. "Mnie się przed śmiercią udało"
Z czasem Krystynie Feldman proponowano coraz więcej angaży. Na przestrzeni niespełna pięciu dekad występowała m.in. w Polskim Teatrze Dramatycznym we Lwowie, w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego w Katowicach, w Teatrze Polskim w Szczecinie i w Teatrze Nowym w Łodzi. Brylowała również w Teatrze Telewizji, dzięki czemu współpracowała z Jerzym Antczakiem, Andrzejem Barańskim czy też z Olgą Lipińską.
Na kinowym ekranie zadebiutowała zaś na początku lat 50., a wszystko za sprawą filmu "Celuloza" Jerzego Kawalerowicza z 1953 r. Wcieliła się w dewotkę, która na dobre ukształtowała jej wizerunek. Latami grywała wyraziste, charakterystyczne i często groteskowe charaktery, m.in. w "Awanturze o Basię", "Piekle i niebie" oraz w "Nad rzeką, której nie ma". I chociaż mowa głównie o kreacjach epizodycznych, Krystyna Feldman wywierała takie wrażenie na odbiorcach, że prędko przywarło do niej miano "mistrzyni drugiego planu".
Feldman zagrała w ponad osiemdziesięciu filmach, lecz jej życiowa rola nadeszła w 2004 r., kiedy aktorka skończyła 88 lat. Za rolę Nikifora Krynickiego, a właściwie Epifaniusza Drowniaka, została nagrodzona m.in. podczas 29. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a także otrzymała "Złotą Kaczkę".
Całe zawodowe życie czekamy na takie role, ale najczęściej ich nie otrzymujemy. Mnie się przed śmiercią udało - powiedziała dla "Tygodnika Powszechnego".
Życiowa rola, która przyszła po latach. "Pokochałam go jak syna"
Podczas kręcenia "Mojego Nikifora" Krystyna Feldman została brutalnie zaatakowana przez trzech młodocianych napastników, w wyniku czego złamała biodro, co stwarzało poważne zagrożenie dla jej zdrowia. "Ja w ogóle nie brałam tego pod uwagę. Miałam przecież jeszcze cztery dni zdjęciowe w filmie Krzysia Krauzego o Nikiforze. Nie mogłam zawieść Krzysia – pokochałam go jak syna. […] Musiałam wyzdrowieć" – wspominała w książce Łukasza Maciejewskiego pt. "Aktorki. Spotkania".
Mimo tego Krystyna Feldman nie trzymała urazy i szybko wybaczyła oprawcom. "To były dzieciaki. Może nikt im nie powiedział, co jest dobre, a co złe" – dodała, cytowana przez PAP.
Źródło: RadioPogoda.pl, Filmpolski.pl, Pap.pl, Halotu.polsat.pl