Jacek Chmielnik był gwiazdą "Vabanku". Zginął w tragicznych okolicznościach
Jacek Chmielnik przyszedł na świat 31 stycznia 1953 roku. Gdy przyszedł czas na wybór drogi zawodowej, zdecydował się na studia na Wydziale Aktorskim PWSFTviT w Łodzi. Studiował pod czujnym okiem samego Jana Machulskiego.
Tak zginął Jacek Chmielnik. Odszedł na oczach bliskich
Chociaż Jacek Chmielnik stał się sławny dzięki swoim rolom filmowym, największą miłością darzył scenę teatralną. To zresztą w sztuce, a nie przed kamerą, zadebiutował jako pełnowymiarowy aktor. Miało to miejsce w 1975 roku, kiedy zagrał wyznawcę działacza społecznego w sztuce "Panna Tutli-Putli Witkacego" w reż. Janusza Warmińskiego. I to nie byle gdzie, bo w stołecznym Teatrze Ateneum!
Jacek Chmielnik nie zamierzał zresztą ograniczać się tylko do jednej specjalizacji. Wprost przeciwnie, artysta próbował swoich sił również w pisaniu scenariuszy sztuk teatralnych oraz reżyserowaniu. Regularni widzowie telewizji mogą pamiętać go również jako gospodarza w teleturnieju TVP – "Kochamy polskie seriale".
Zobacz także: Ta piosenka była hitem lat 60. Wybrzmiewają w niej normy PRL
Aktor doczekał się ze swoją żoną Wandą dwojga dzieci. Obie pociechy Chmielnika zdecydowały się pójść w ślady sławnego rodzica i szukać uznania w zawodach artystycznych: Julia została dyrygentką, trenerką dykcji i śpiewu, a Igor – aktorem. Niestety, rodzinną sielankę przerwała nieoczekiwana tragedia.
22 sierpnia 2007 roku Jacek Chmielnik i jego bliscy przebywali w domku letniskowym w miejscowości Suchawa na Lubelszczyźnie. Kiedy w nocy pojawiły się problemy z hydroforem, aktor postanowił zejść do piwnicy i sprawdzić, z czego wynika nieprawidłowe działanie.
Niestety, gwiazdor nie wiedział, że na podłodze jest pełno wody, a instalacja elektryczna – wadliwa. W konsekwencji został porażony prądem i to na tyle poważnie, by lekarze nie dali rady go odratować.
Wszystko wskazuje na to, że na kontakcie, którego dotknął, wystąpiło przebicie prądu. Stwierdziliśmy tam napięcie 220 V. Aktor stanął w kałuży rozlanej wody. Miał pecha, gdyż do piwnicy zszedł na bosaka – relacjonował Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!