W latach 70. zagrała tę rolę po słowach Jędrusik. Dziś jest jedną z najsłynniejszych

3 min. czytania
06.10.2026 08:15
Obserwuj nas na Google

6 października 1943 roku urodziła się Elżbieta Starostecka. Aktorka, którą Polacy pokochali za role w "Trędowatej" i filmie "Noce i dnie". Choć dziś trudno wyobrazić sobie rodzime kino bez tej gwiazdy, przyznała, że nie chciała grać Stefci Rudeckiej. Dopiero słowa Kaliny Jędrusik zmieniły jej podejście. Dziś nie da się ukryć: "Stefcia stała się moim głównym znakiem rozpoznawczym" - wyznała aktorka w jednym z wywiadów.

Kadr z filmu
fot. YouTube, Screen, film "Trędowata"
  • Elżbieta Starostecka, znana z ikonicznej roli Stefci Rudeckiej, zaczynała karierę na deskach teatrów.
  • Aktorka początkowo nie była przekonana do roli w "Trędowatej", jednak przekonywujące słowa Kaliny Jędrusik stały się dla niej przełomowe.
  • Mimo że niektóre role przylgnęły do niej na zawsze, Starostecka podchodzi do swojej sławy z wdzięcznością.

Elżbieta Starostecka zaczynała karierę na ekranie w latach 70. Wcześniej debiutowała na deskach Teatru w Kaliszu, grała też w Łodzi, a później w Warszawie. Z czasem zaczęła pojawiać się na szklanym ekranie - początkowo w rolach epizodycznych ("Lalka", "Piekło i niebo", "Czarne chmury"). Przełom nastąpił wraz z propozycją od Jerzego Antczaka. "Noce i dnie", w których zaprezentowała się jako Teresa, siostra Barbary były początkiem do wielkiej kariery.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Dopasuj bohatera do książki. Bardzo trudne! 11/20 to wyczyn! 

1/20 Tadeusz Soplica jest bohaterem książki pod tytułem:

Przeznaczenie czy przypadek? "Noce i dnie" były głośnym początkiem

Wielu może doszukiwać się tu przeznaczenia, bo Maria Dąbrowska, autorka powieści o losach rodziny Niechciców, choć lata wcześniej, to urodziła się tego samego dnia co odtwórczyni roli Teresy. Jak mówiła w rozmowie z Onetem: "Moje życie zawodowe tak się szczęśliwie ułożyło, że nigdy nie zabiegałam o żadną rolę". Rownież o tę w "Trędowatej" gwiazda nie musiała specjalnie się starać. Choć dziś trudno w to uwierzyć, bo jest to jedna z najsłynniejszych kreacji Elżbiety Starosteckiej, początkowo rozważała, czy w ogóle ją przyjąć.

Redakcja poleca

Było to coś zupełnie innego, niż dotychczas miała okazję prezentować publiczności:

Zagrałam wiele amantek, których głównym zadaniem było nieszczęśliwie się zakochać i umrzeć. W pewnym momencie miałam już tego trochę dosyć i wtedy przyszła propozycja zagrania Stefci Rudeckiej u Jerzego Hoffmana - wyznała aktorka w Gazecie.pl.

Początkowo odrzuciła ten pomysł, jednak słowa Kaliny Jędrusik nie pozostały obojętne Elżbiecie Starosteckiej:

Początkowo byłam stanowczo na "nie", ale Kalina Jędrusik powiedziała: "Możesz zagrać nie wiem jak genialnie wielkie role z wielkiej literatury światowej i wszyscy o nich zapomną. Ale jak zagrasz Stefcię, będziesz na zawsze miała miejsce w historii polskiego filmu". Pomyślałam, że Kalinka mocno przesadza, ale dzisiaj wydaje mi się, że jednak jakąś część racji miała. Po latach ta "Trędowata" przylgnęła do mnie najbardziej. Niektórzy pamiętają też Teresę Kociełłową z "Nocy i dni" czy Annę z "Czarnych chmur", ale to Stefcia stała się moim głównym znakiem rozpoznawczym.
Redakcja poleca

Łatka czy błogosławieństwo?

Nie da się ukryć, że jednym z największych problemów, z którymi muszą mierzyć się aktorzy i aktorki są tak zwane "łatki" przyklejane im przez publikę, a nawet całą branżę. Jedna głośna rola potrafi na dobre zaszufladkować artystę. Dla jednych to błogosławieństwo, inni traktują to jako zmorę i coś, z czego za wszelką cenę chcą się wyrwać.

Elżbieta Starostecka nie narzeka, a bardziej stara się docenić, że ona jako Stefcia, zapadła w pamięć całym pokoleniom: "Żeby powstała taka łatka czy szuflada, musiał się zdarzyć spektakularny sukces. Nie mogę więc narzekać, że udało mi się ten sukces osiągnąć. [...] Kiedy zdawałam do szkoły aktorskiej, nawet nie śniłam, że coś takiego mi się przydarzy" - mówiła w Gazecie.pl.

Na szczęście udało mi się później zagrać jeszcze wiele ról z różnych szuflad, które sprawiły, że moje życie aktorskie nie stało się monotonne - wspominała w Onecie.

Źródła: RadioPogoda.pl, Gazeta.pl