Niskie temperatury mogą pomagać w chorobach autoimmunologicznych

Niskie temperatury mogą pomóc powstrzymać choroby autoimmunologiczne przed atakowaniem organizmu. Fot. Pixabay

Naukowcy ze Szwajcarii uważają, że przebywanie w niskich temperaturach może być nowym sposobem leczenia stwardnienia rozsianego (SM), cukrzycy typu 1, tocznia i innych chorób autoimmunologicznych, w których układ odpornościowy atakuje własne tkanki.

Badacze z Uniwersytetu Genewskiego postanowili sprawdzić, jaki wpływ na choroby autoimmunologiczne mają niskie temperatury. Wyniki swojej pracy opublikowali w czasopiśmie Cell Metabolism.

Jak przeprowadzono badanie

Naukowcy zbadali myszy cierpiące na chorobę odpowiadającą ludzkiemu stwardnieniu rozsianemu, które zostały umieszczone w chłodniejszym środowisku życia – około 10 st. C. Zespół badawczy rozszyfrował, w jaki sposób narażenie na zimno skłoniło zwierzęta do przekierowania swoich zasobów z układu odpornościowego na utrzymanie ciepłoty ciała. W rezultacie układ odpornościowy znacznie zmniejszył swoją szkodliwą aktywność, co ograniczyło atak na chorobę autoimmunologiczną.

Choroby autoimmunologiczne a zmiana priorytetów organizmu

„Mechanizmy broniące nasz organizm przed wrogim środowiskiem są energetycznie kosztowne i mogą być ograniczone przez kompromisy, gdy kilka z nich zostanie aktywowanych. Organizm może zatem być zmuszony do priorytetowego przydzielania zasobów do różnych programów obronnych w zależności od ich wpływu na przetrwanie” – pisze prof. Mirko Trajkovski z Uniwersytetu Genewskiego.

Naukowcy postawili hipotezę, że może to być szczególnie interesujące w przypadku chorób autoimmunologicznych, gdzie wprowadzenie dodatkowego, kosztownego energetycznie bodźca może skutkować łagodniejszą odpowiedzią immunologiczną. Zastanawiali się, czy mogliby przekierować energię wydatkowaną przez organizm, gdy układ odpornościowy nie działa.

„Wykazujemy, że zimno moduluje aktywność zapalnych monocytów poprzez zmniejszenie ich zdolności do prezentacji antygenu, co sprawia, że ​​limfocyty T, typ komórek odgrywający kluczową rolę w autoimmunizacji, są mniej aktywowane” – informuje prof. Trajkovski.

Narażenie organizmu na chłód łagodzi objawy choroby autoimmunologicznej

Naukowcy twierdzą, że jeśli zmusimy organizm do zwiększenia metabolizmu w celu utrzymania ciepła ciała, zaangażowane zostaną zasoby, które nieprawidłowo działający układ odpornościowy zwykle używałby do atakowania zdrowej tkanki. Prowadzi to do zmniejszenia szkodliwych komórek odpornościowych, a tym samym łagodzi objawy choroby autoimmunologicznej.

„Chociaż koncepcja nadania priorytetu termogeniczności nad odpowiedzią immunologiczną ewidentnie chroni przed autoimmunizacją, warto zauważyć, że ekspozycja na zimno zwiększa podatność na niektóre infekcje” – dodaje prof. Trajkovski. „Tak więc nasza praca może mieć znaczenie nie tylko w przypadku zapalenia układu nerwowego, ale także innych chorób o podłożu immunologicznym lub zakaźnych, co wymaga dalszych badań”.

„Po kilku dniach zaobserwowaliśmy wyraźną poprawę klinicznego nasilenia choroby” – dodaje prof. Doron Merkler.

„Zwierzęta nie miały żadnych trudności z utrzymaniem temperatury ciała na normalnym poziomie, ale jednocześnie objawy upośledzenia ruchowego wyraźnie zmniejszyły się, od niemożności chodzenia na tylnych łapach do niewielkiego paraliżu ogona. Chociaż ten wzrost jest niewątpliwie wieloczynnikowy, fakt, że mamy do dyspozycji obfitość zasobów energetycznych, może odgrywać ważną, ale jeszcze słabo poznaną rolę w rozwoju chorób autoimmunologicznych ” – podsumowuje Merkler.

Przeczytaj też:

Powiązane

Czy trzeba zapylać pomidory w tunelu? Wyjaśniamy

Haubice M777 – królowe pola bitwy pomagają Ukrainie

Rekrutacja do szkół ponadpodstawowych 2022 – jak to działa?