Aktor (prawie) zawsze zły: filmowe czarne charaktery [TOP 10]

Aktorzy, którzy zazwyczaj grają "tych złych"

Na pewno kojarzysz ich z ekranu. Ale czy wiesz, jak się nazywają? Przedstawiamy sylwetki 10 aktorów drugoplanowych, którzy najczęściej występują jako czarne charaktery. Sprawdź, czy ich znasz.

Pisaliśmy już o aktorach, którzy najczęściej grali „tych złych”. Ich lista jest znacznie dłuższa. Teraz przybliżamy kolejne postaci, którym najczęściej nie kibicujemy podczas seansu, ale w prawdziwym życiu są zaprzeczeniem swoich ról.

Cary-Hiroyuki Tagawa

Urodzony w Tokio aktor najbardziej znany jest z roli bezlitosnego Shang Tsunga w kinowej ekranizacji popularnej gry komputerowej „Mortal Kombat”. Ale dał się we znaki między innymi Dolphowi Lundgrenowi w filmie „Ostry poker w małym Tokio”.

Pracował na pół etatu jako masażysta dla zespołu futbolu amerykańskiego na Uniwersytecie Hawajów. Na Uniwersytecie Południowej Kalifornii rozpoczął treningi tradycyjnego karate, a po roku przeniósł się do Japonii, gdzie dalej trenował tę sztukę walki. Choć posiadł w tym zakresie znaczne umiejętności, sprzeciwiał się brutalnej rywalizacji i opracował swój własny styl, skupiający się bardziej na aspektach filozoficznych, oddechowych i energetycznych sztuk walki. Swoją wersję sztuk walki nazwał „Chun Shin”.

W 2010 roku wziął udział w programie rozrywkowym rosyjskiej telewizji „Ożeńmy się”, w którym z trzech kandydatek wybrał 23-letnią uczestniczkę. Najwyraźniej zapałał gorącym uczuciem nie tylko do pięknej Rosjanki, ale też całego kraju: w 2015 roku został członkiem cerkwi prawosławnej, a w 2016 roku uzyskał rosyjskie obywatelstwo.

Michael Wincott

Michael Anthony Claudio Wincott zasłynął rolami czarnych charakterów w takich filmach, jak „Robin Hood. Książę złodziei”, „1492: Wyprawa do raju”, „Trzej muszkieterowie” czy „Gliniarz z metropolii”. Choć od najmłodszych lat przejawiał talent muzyczny (jako dziecko grał na perkusji w zespole jazzowym, potrafi grać też na harmonijce ustnej, gitarze i pianinie), to ostatecznie zdecydował się na aktorstwo. Ukończył słynną aktorską szkołę Juilliard. Chociaż z powodu swojego wyglądu na ekranach kin pojawiał się zazwyczaj jako żądny władzy psychopata i seryjny morderca lub pomocnik tychże, to zawsze prezentował doskonałe umiejętności aktorskie. W Hollywood jest znany ze swojego zdystansowanego podejścia do sławy i pieniędzy – potrafił odrzucać lukratywne propozycje, jeśli nie czuł, że stoi za nimi wartość artystyczna. Przyjaźni się z Mickiem Jaggerem, pojawiał się też gościnnie na scenie podczas koncertów The Rolling Stones i Black Crowes.

Peter Greene

Fani „Pulp Fiction” od razu kojarzą tego aktora z rolą zdemoralizowanego Zeda, który z pewnością doczeka się „jesieni średniowiecza”. Była to tylko jedna z wielu ról czarnych charakterów, w które wcielił się Greene w swojej karierze. Pamiętne są również jego kreacje Doriana Tyrella w „Masce” czy Redfoota w „Podejrzanych”. Zresztą właśnie w tym drugim filmie Greene dał się zapamiętać improwizowaną sceną, gdy pstryknął zapalonym papierosem w twarz Stephena Baldwina. Wówczas scenarzysta filmu Christopher McQuarrie nazwał go „aktorem wartym milion dolarów”. Prywatnie zmagał się z uzależnieniem od heroiny, które niemal doprowadziło go do śmierci.

Peter Stormare

Jeden z najbardziej znanych „nieznanych” aktorów w Hollywood. Jest w stanie zagrać przestępcę z dowolnie wybranego europejskiego kraju. Ma na to bardzo prostą receptę: jak ujawnił w talk-show Jamesa Cordena, gra cały czas tak samo, bo amerykańscy widzowie „i tak się nie połapią”. Dzięki temu szwedzki aktor może liczyć na wiele propozycji filmowych.

Przełomem w jego karierze była rola niezbyt bystrego, ale okrutnego porywacza Geara Grimsruda w „Fargo” braci Cohen. Wiadomo, że ma do tej roli sentyment, bo gra w zespole muzycznym, który nazywa się… Blonde From Fargo, czyli dosłownie „blondyn z Fargo”. W 2002 roku wydał swój pierwszy album muzyczny, „Dallerpölsa och småfåglar” (namówił go do tego Bono z U2). Oprócz gry w zespole, Stormare jest też właścicielem wytwórni muzycznej StormVox.

Naprawdę nazywa się Peter Ingvar Rolf Storm. Nazwisko zmienił, gdy odkrył, że inny student w szkole aktorskiej ma takie samo. Po szwedzku słowo „stormare” oznacza „burzę”.

Al Leong

Jego długie włosy i charakterystyczny wąs w stylu Fu-Manchu wielokrotnie pojawiały się w latach 80. i 90. wszędzie tam, gdzie trzeba było torturować głównego bohatera filmu lub umrzeć z jego ręki. Al Leong to jeden z najbardziej charakterystycznych drugoplanowych aktorów i kaskaderów, pamiętny choćby ze sceny przesłuchania Mela Gibsona w kryjówce złych w „Zabójczej broni”. Wielbiciele kultowych „Fantastycznych przygód Billa i Teda” kojarzą go też z roli Dżyngis Chana.

Al Leong zna takie sztuki walki jak kung-fu, tae kwon do, kali i ju-jitsu. Swoją przygodę z filmem zaczął od pracy jako pomocnik operatora kamery, ale pewnego dnia reżyser poprosił go, by zademonstrował swoje umiejętności sztuk walki i nauczył czworo nastoletnich aktorów, jak się poruszać na ekranie. Ostatecznie scenę nakręcono razem z nim i w ten sposób zadebiutował przed kamerą.

Jako kaskader wystąpił w niezliczonych małych rolach w filmach i serialach, jak chociażby „Bohater ostatniej akcji”, „Planeta małp” (Tima Burtona), „Szklana pułapka”, „Knight Rider”, „Magnum”, „MacGyver” i wielu innych. Napisał też i wyreżyserował niskobudżetowy film „Daddy Tell Me a Story”.

Charles Dance

Chociaż największą sławę zyskał dzięki roli Tywina Lannistera w „Grze o Tron”, to ten brytyjski aktor od lat wiele razy zapadał w pamięć widzom, głównie dzięki rolom złoczyńców.

Jego ojciec zmarł, gdy Charles Dance miał trzy lata. Aktor przed długie lata myślał, że jego ojciec zmarł w wieku około 50 lat, jednak dopiero później dowiedział się, że w chwili śmierci jego ojciec miał 76 lat. Ponadto z programu ułatwiającego poznanie linii genealogicznej swojej rodziny Dance dowiedział się również, że jego rodzina ma korzenie belgijskie. Chociaż studiował grafikę i fotografię, to najsilniejsza okazała się jego pasja aktorska. Choć dzięki brytyjskiemu akcentowi wielokrotnie grał złoczyńców, ten sam akcent sprawiał, że odbierano go jako uprzejmego człowieka, o wyszukanych manierach. Sam jednak się od tego dystansował:

„Nienawidzę łatki „uprzejmy” i „jowialny”. Nie jestem żadnym z nich” – mówił.

Kurtwood Smith

Choć szerszej publiczności znany jest jako Reginald Forman z serialu „Różowe lata 70.”, to miłośnicy filmów akcji pamiętają go przede wszystkim z zapadającej w pamięć kreacji bezwzględnego bandyty Clarence’a Boddickera w filmie „Robocop”. Co zabawne, Smith wziął udział w przesłuchaniu do roli Dicka Jonesa i kiedy się dowiedział, że dostał angaż, myślał że to właśnie o nią chodzi. Dopiero później dowiedział się, kogo naprawdę zagra w filmie.

Jego matka uwielbiała piosenkarza country z lat 40. o imieniu Kurt i tak chciała nazwać swojego syna. Jednak uważała, że „Kurt Smith” byłoby zbyt krótkie, więc dodała do imienia syna końcówkę „wood”.

Kurtwood Smith podkreśla, że uwielbia grać mroczne postaci:

„Kocham grać czarne charaktery. Gdy jesteś złym, możesz robić naprawdę paskudne rzeczy – to kupa frajdy” – mówił.

Ron Perlman

To jeden z najbardziej charakterystycznych czarnych charakterów w Hollywood, choć w późniejszych latach grał coraz więcej ról pozytywnych, jak chociażby tytułowa rola w ekranizacji serii komiksowej „Hellboy”.

Przez lata jednak, z powodu swojego specyficznego wyglądu i masywnej postury wcielał się w postaci, którym lepiej nie wchodzić w drogę. Chociaż jest leworęczny, jako dziecko był zmuszany do korzystania z prawej ręki, dzięki czemu równie sprawnie posługuje się oboma rękoma. Ron Perlman sam ma dystans do wielu swoich ról. Najlepiej widać to w jego wypowiedzi dotyczącej występu w filmie „Dungeon Siege: W imię króla”:

„Trenuję walkę mieczem do tego g***, następnie lecę do Rumunii, aby zagrać w kolejnym g***, żeby potem wrócić i znowu zagrać w g***. Cóż mogę powiedzieć? Moja żona uwielbia buty”.

Powers Boothe

Wygłaszający swoje kwestie głębokim, grobowym głosem Powers Boothe był bardzo wiarygodny jako przywódca sekty Jim Jones w filmie „Guyana Tragedy: The Story of Jim Jones”, a także jako czarny charakter w wielu innych filmach, w tym „Sin City”. Jak inni aktorzy charakterystyczni, Boothe również wiedział, że „ci źli” często są lepiej pamiętani przez widzów, a granie ich to „większa frajda”.

Aktor doceniał też role u boku pięknych kobiet:

„Grałem też mnóstwo ról facetów, którzy zdobywają kobiety. Miałem sceny miłosne m.in. z Jessiką Lange („Błękit nieba”) i z Jennifer Lopez („Droga przez piekło”) i nie będę kłamał – miałem wtedy sporą frajdę” – powiedział.

Niestety, Powers Boothe zmarł na raka trzustki 14 maja 2017 roku – na miesiąc przed swoimi 69. urodzinami.

Brian Thompson

To kolejny aktor w niniejszym zestawieniu, który swoje propozycje filmowe zawdzięcza głównie warunkom fizycznym, co dla jednych pozostaje przekleństwem, a dla innych błogosławieństwem. Jego najbardziej pamiętnym występem jest rola bandyty w filmie „Cobra”, z Sylvestrem Stallonem w roli głównej. Thompson wystąpił też m.in. w małej rólce punka w pierwszym „Terminatorze” – choć nie wyglądał, chodził wówczas jeszcze do szkoły.

Sam aktor wie, że dzięki swojemu wyglądowi na niektóre role nie ma szans:

„Jeśli twoja sylwetka budzi respekt, to otrzymasz role w filmach akcji. Ich bohaterowie muszą kogoś ścigać, więc potrzebują podobnych przeciwników. Nigdy nie zagram kujona” – mówi.

Zobacz też:

Powiązane

Wyniki Lotto 2.07.2022, godz. 14.00, sobota [Multi Multi, Kaskada, Super Szansa]

Czy tatuaże z henny są bezpieczne?

Życzenia na urodziny dla każdego